Wyróżniono : 2021.11.14 : 10.09
fru-fru
Uważaj na drzewo, maleńka...
Zdjęcie, w którym każdy szczegół może być głównym nośnikiem znaczenia.
Zdjęcie, w którym każdy element może mieć z każdym innym różny związek
Zdjęcie, w którym wydźwięk każdej części, pozwala użyczyć znaczeń dowolnie innemu elementowi obrazu…
- Dużo tego, - stwierdzą minimaliści i pojadą innym autobusem. Bałagan — powiedzą księgowi przyzwyczajeni do opisu świata w dwóch (winien i ma) formatach. Fotografia jednak, to nie tylko dwuwymiarowe symbole i zero-jedynkowe traktowanie rzeczywistości. To smakowanie świata.
Jak w tym zdjęciu, podbitym gronostajem miękkiej melancholii i szumiących wodą tonów.
Wyróżniono : 2021.11.03 : 20.58
Minia
Wypływ Rybaków o Wschodzie Słońca
Na światło dzienne, autorka wydobył potęgę tego, co do tej pory było niewidzialne, mimo zewnętrznych pozorów dostrzegalności. Człek widzi łajbę i gościa, który przy tym grzebie.
Zwyczajna sprawa. Nawet trochę nudnawa - można powiedzieć.
Potem przychodzi ona, robi zdjęcie i to samo zjawisko oglądamy w kadrze.
Czy jest to w dalszym ciągu najzwyklejsza rzecz pod słońcem?
Oczywiście potrzebne było najlepsze światło, być może niezwykła przejrzystość powietrza, czyli ten jeden, szczególny moment, ale dzięki temu autorka w swym akcie fotograficznym wniosła znacznie więcej, niż uchwyciłaby to inicjatywa samego patrzenia lub inna technika rejestracji.
Wyróżniono : 2021.10.21 : 20.55
Taki obraz rzeczywiście był w przyrodzie. Trwał ułamek sekundy i odtwarzał się co chwila na nowo zmieniając ciągle szczegóły.
Mamy więc tu do czynienia z raportem a nawet z zeznaniem.
Słychać barwę głosu autora prowadzącego narrację, słychać szelest powietrza, słychać dźwięk spadającej kropli wody.
Duch natury jest zdumiony. Zanim pojawił się tu autor, ze swym widzeniem fotograficznym, nie przykładał żadnej miary do tego co tu stworzył.
Wyróżniono : 2021.10.09 : 16.36
Pomiędzy ideami, pojęciami, określonymi znaczeniami, związkami, powiązaniami, odesłaniami, zbiorami, kolekcjami - autorka zdążyła uchwycić tę myśl, która właśnie miała umknąć. Tę, która być może jest obciążona poczuciem winy. Tę, która nie jest chwałą. Tę, która poszybowała w eter i uwolniła się na tyle swobodnie, żeby rozwinąć nić własnego, mentalnego w wyobraźniach żywota.
Mamy tutaj teraz pełen kalejdoskop wyobrażeń zaczynających się od konsumpcjonizmu, a na schyłku żywota kończąc. Czy uprawnioną tezą, będzie fraza „kończąc"?
Wdaje się, że nie, albowiem, co człowiek to odbiór. Co człowiek to historia. Co człowiek, to całkiem inne wizje.
I nieskończenie wiele obrazów w wyobraźni.
Wyróżniono : 2021.09.25 : 17.09
Wydaje się, że wszystko, co definiuje obraz fotograficzny – to, idąc na skróty - imiesłów czasu przeszłego. Figura optyczna, odcięta od źródła swego życia, które potoczyło się zapewne dalej, ale akt konserwatorski, zdradzający związki z formaliną lub naftaliną zatrzymał chwilę i skrupulatnie, niezmienioną, ją przechowuje.
„To co widać” można jeszcze powiedzieć, ale będzie to tylko apoteoza fizyki w układach molekuł uporządkowanych na matrycy. Do poufałości nie skłania.
Dotknąć: obawa.
Liznąć: strach.
Autorka jednak nie grozi. Tylko zaprasza do mgielnego, jednogłośnego unisono, gdzie bladym świtem, wspomnienia budzą się i przeciągają.
Wyróżniono : 2021.09.12 : 08.50
Tworzenie w fotografii to ułamek sekundy. Pisanie, malowanie, rzeźbienie, komponowanie — można przerwać. Poczekać na wenę. Poczekać na usposobienie. Dokończyć za tydzień, miesiąc, rok. W fotografii nie ma tak łatwo. Jest ciągłe: teraz albo nigdy.
Nosić zatem w sobie trzeba ten taki… dobrostan wewnętrzny wielu zwierciadeł, w których każde taszczy w sobie zaczyn obrazu. Lub być jak matryca, gdzie każdy piksel jest już wstępnie zaprogramowany. Lub być jak cząstka w teorii nieoznaczoności — do momentu zaobserwowania może być wszędzie i wszystkim.
Autor tego zdjęcia nic nie wiedział wcześniej o tym obrazie. Nie wiedział, jak ułoży się światło, cienie i wszelkie interakcje. W ogóle nie wiedział, że taka scena powstanie.
Był jednak na ten spektakl gotowy.
Wyróżniono : 2021.08.27 : 22.33
(...)
„Możesz mnie mieć za nędznego karła, przyjaciela prostytutek i alfonsów, ale wiem, co nieco o miłości, bo pragnę jej każdym włóknem mojego pokracznego ciała”, czyli mała uliczna recytacja, ze staraniem pokazania tego, czego bez autora nikt by nie zobaczył.
W morzu interpretacji wystąpili: sen nocy letniej, czas oczekiwania, duma i uprzedzenie, rezygnacja, oraz inne mniej kosztowne myśli ze sztuką znikania w tłumie.
Autor, w kompletnie obmyślonej i zakończonej narracji zdał relację z podróży mentalnej.
Wyróżniono : 2021.07.31 : 08.46
Autorka, umiejętnie ważąc cząstki scenariusza w tym spektaklu, pozwala nam penetrować przestrzeń wzrokiem. Oto ukazują się kolejno postacie i ich związki. Ich oczekiwania, ich nastroje, dążenia, pragnienia, ambicje... ich cały świat.
W fotografii jednak, w każdej wyraźnej wizji, jest duch nieokreśloności. Nie mamy bowiem pewności, że dotarło się do sedna poszczególnych zjawisk.
Oto proste skojarzenie: ludzie, weekend i...czegóż chcieć więcej.
Autorka jednak dokładnie nastawiła przyrząd optyczny. Nie po to, żeby widzieć lepiej, tylko zobaczyć więcej.
A my razem z nią.
Wyróżniono : 2021.07.04 : 10.40
Fotografia
Zawsze będzie upierać się przy swoim niezmiennym realizmie mimo, że próby jej opisów mogą zadziałać jako środki znieczulające. Obraz pozostanie w kręgu znaków i być może wyzwoli w wyobraźni spektakl, który będzie niczym innym, jak próbą wniknięcia w jej ukryte warstwy.
W rzeczywistości nic się jednak nie zmieni i zamysł autorki raz utrwalony, raz skomponowany - nie pozwoli, by wydostały się zeń elementy nieokrzesane typu: dwie kumy w codziennej pogawędce na spacerze.
Jednak jest to scena ze świata spektakli przyczajonych, gotowych do natychmiastowego ukazania się, jeśli w pobliżu pojawi się ktoś obdarzony widzeniem.
Jeśli scena - to spektakl trwa. Również w wyobraźni. I wszystko może się zmienić.
Ponieważ fotografia to fundowanie życia nieruchomemu obrazowi.
Stworzonemu, by wabić.
Wyróżniono : 2021.06.10 : 21.38
Tchnienie
Ogół fotografii to cały repertuar niecodziennych widoków. Świat w swej niepohamowanej intensywności manifestuje się przed obiektywem i jest w nim niemal rozrzutnie wszystko, przed czym otwiera się migawkę.
Ale jest ten jeden, szczególny moment, w których z obfitości rzeczy widzialnych wchodzi na scenę tylko to jedno tchnienie. To jedno zjawisko, ten jeden ułamek rzeczywistości, który przez autorkę definitywnie zamknięty został w kadrze.
W świecie realnym końcowe napisy brutalne sprowadzą do codzienności. Ale tutaj ponownie wystarczy spojrzeć na zdjęcie.
Po wewnętrznej stronie powiek wyświetli się film. Za każdym razem inny.